czwartek, 3 marca 2016

Drzewa niosą śmierć! Czy może my drzewom?


      Taki widok szczególnie w zimie jest dość częsty w wielu miastach. Czy według Was jest to atrakcyjny widok? Wiele firm „pseudo ogrodniczych” niszczy w sposób pokazany na zdjęciach drzewa. Taki widok szpeci nasze osiedla. To tylko zaledwie kilka przykładów.



Nie to nie jest specjalny zabieg przekręcania aparatu podczas robienia zdjęć. To autentyczna sytuacja gdzie topola jest przechylona w kierunku chodnika i zagraża bezpieczeństwu. Samo przycięcie to czasem za mało.

Większa część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego, że tego typu „pielęgnacja” jest karana. 28 sierpnia 2015 r. weszły w życie duże zmiany ustawy o ochronie przyrody dotyczące usuwania oraz przycinania drzew i krzewów. Cytując fragment ustawy chciałabym uświadomić jak poważny problem stanowi niewłaściwe przycinanie.
     „Usunięcie gałęzi w wymiarze przekraczającym 30% korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa stanowi uszkodzenie drzewa.
      Usunięcie gałęzi w wymiarze przekraczającym 50% korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa stanowi zniszczenie drzewa.”
Zgodnie z nowymi przepisami usunięcie powyżej 30 proc. korony będzie podlegało karze za uszkodzenie drzewa w wysokości 60 proc. opłaty za usunięcie drzewa, a powyżej 50 proc. korony będzie uznawane jako zniszczenie drzewa, za co kara wyniesie 2-krotność opłaty.
     Te prace „pielęgnacyjne” zostały przeprowadzone około tygodnia temu. Korony drzew zostały zredukowane powyżej 50%. Dla wielu drzew takie przycinanie oznacza wyrok-powolną śmierć. Część osób powie: „Ale przecież drzewa stanowią zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi”. Prawidłowo i regularnie prowadzona kontrola zdrowotności oraz pielęgnacja drzewostanu pozwala uniknąć sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia ludzi. Niestety Polskie realia są smutne, ponieważ drzewa są przycinane raz na 5, 10, 20 lat. Często przechodząc pod drzewami widziałam martwe wiszące gałęzie. Dlaczego zarządcy wspólnot mieszkaniowych nie dbają o dobro zieleni wokół przestrzeni mieszkaniowej. To także należy do ich obowiązków.
     Wszyscy pamiętamy wydarzenia z 19 lipca, kiedy to wiele słabych drzew zostało połamanych lub wręcz wyrwanych z korzeniami. Sama byłam świadkiem tych wydarzeń. Wśród powalonych drzew większość stanowiły okazałe topole. Stąd ludzie tłumaczą sobie ten sposób przycinania drzew. By zapobiec zniszczenia mienia „ogławia” się drzewa. Tylko nie wiecie, iż drzewo ogłowione wypuszcza znacznie słabsze gałęzie, które są bardziej kruche. Ponadto warto się czasem zastanowić czy nie lepiej by było wykarczować całego drzewa, bo potraktowane w ten sposób już nie stanowi żadnej ozdoby. Oczywiście zarządcy idą na łatwiznę bo do wycinki drzew potrzebna jest cała biurokracja związana z uzyskaniem pozwolenia na wycinkę. A przecież jeszcze każą zrobić nasadzenia kompensacyjne czyli posadzić nowe drzewa. Oczywiście światem rządzą pieniądze i każdy myśli jakby tu zaoszczędzić. Efektem są te oto „straszaki, bo drzewami tego nie można nazwać. Zieleń osiedlowa dla zarządców zawsze pozostaje na ostatnim miejscu.
     W latach 50. 60. Topole cieszyły się wielkim uznaniem na osiedlach mieszkaniowych, ze względu na szybki wzrost i duże gabaryty. Dziś stanowią one nie lada problem. Żywotność topól w mieście przez utrudnione warunki środowiskowe jest niższa niż w środowisku naturalnym. Przeciętna długość życia w mieście to od 30 lat (topola czarna odm. ‘Italica’) do maksymalnie 100 lat (topola biała). Większość sadzonych w latach 60. topól to topole czarne, które żyją średnio 50-60 lat. Ponadto niewiele osób wie iż topole są bardzo podatne na choroby grzybowe oraz atakuje je wiele szkodników, a także półpasożyty-jemiołę, która osłabia drzewa. Szczególnie niebezpiecznym patogenem topoli jest rak tarczowaty topoli (którego sprawcą jest Ceratocystis fimbriata). Występując na pniach powoduje narażenie na łamanie w miejscach zrakowaceń. Dlatego tak ważna jest obserwacja stanu zdrowotnego roślin. Obserwując podstawę pnia często można dość do wniosku, że drzewo powinno się wyciąć, ponieważ występuje szereg wypróchnieć u podstawy pnia, a wtedy nawet przycinanie gałęzi nie pomoże, bo drzewo i tak w krótkim czasie się przewróci.
     Prawda jest taka, że śmierć ludzi na skutek odłamania się części drzewa bądź jego wykrotu jest wypadkiem losowym i zdarza się bardzo rzadko. Większe jest prawdopodobieństwo potrącenia przez samochód niż śmierci „z powodu drzewa”. Dlatego nie bójmy się drzew i nie kaleczmy ich!

Dlatego zastanówmy się zanim posadzimy jakieś drzewo. Powinna być to dobrze przemyślana inwestycja w przyszłość by cieszyła oko kolejne pokolenia.


Pamiętam to drzewo sprzed wichury 19 lipca. Teraz pozostało jedynie 15 % korony drzewa w tym część porażona jemiołą. Jest to wyrok śmierci dla tego drzewa i to powolnej. Czy nie lepiej jest ściąć 
to drzewo i wykonać nasadzenia kompensacyjne.


To samo pochylone drzewo z widocznymi ubytkami i wypróchnieniami u podstawy pnia.

Oto efekty niewłaściwego cięcia, które potrafi zmienić pokrój rośliny. Czy na ładniejszy ocenicie sami.

Topola o redukcji korony powyżej 50%.

Kolejny przykład wypróchnień przy korzeniach. Dodatkowo korzenie są wyniesione ponad powierzchnię gruntu i podkopane.



Ta sama topola z wyniesionym ponad poziom gruntu systemem korzeniowym. Faktem jest że pomimo dużych rozmiarów topole mają rozległy i stosunkowo płytki system korzeniowy.



Ta sama topola z wyniesionym ponad poziom gruntu systemem korzeniowym. Faktem jest że pomimo dużych rozmiarów topole mają rozległy i stosunkowo płytki system korzeniowy.



Drzewo jest tak przycięte że czasem ciężko nawet stwierdzić co to za gatunek.
Chyba, że popatrzymy na korę.